Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Today is your day

>> 4990 >> Księga Gości >> Dodaj do Ulubionych

W jednej chwili zawalił się świat

Witajcie Kochane, na początek życzę Wam wszystkiego najcudowniejszego w Nowym Roku i przepraszam za tak długą nieobecność.
A teraz opowiem Wam, co u mnie się przez ten czas wydarzyło.

Końcówka roku była całkiem miła, liczyłam na długo wyczekiwane spotkanie z bardzo ważną osobą, o której wspominałam już w pierwszych notkach na tym blogu. Wierzyłam, że jest inny niż wszyscy, że mogę mu zaufać. Niestety okazało się inaczej. Nie przyjechał, stwierdził, że nie ma za co kupić biletu. Uwierzyłam, przecież każdy może mieć czasem pusto w kieszeni. Myślałam, że sytuacja zmieni się po nowym roku. Dostałam zaproszenie na ślub i wesele koleżanki, z którą przez 4 lata mieszkałam w jednym pokoju na stancji, a na studiach byłyśmy w jednej grupie. Ucieszyłam się ogromnie, od razu powiedziałam o tym M. Chciałam, żeby był tam ze mną. Zgodził się bez wahania, powiedział mi nawet, że będziemy najpiękniejszą parą (no może drugą, zaraz po N. i S. - gwiazdach tego wieczoru). Przez kilka dni kontakt nasz był sporadyczny, co mi się nie bardzo podobało, gdyż uwielbiam z Nim rozmawiać, słysząc Jego głos, po prostu się rozpływam...
Jakież było moje zdziwienie, gdy któregoś wieczoru, jak zwykle rozmawialiśmy przez telefon i dowiedziałam się, że złamał nogę. Wszystkie plany szlag trafił. Po raz kolejny miałam przed oczami samotny wyjazd na wesele (nie mogłam zrobić świństwa mojej kochanej N. i się nie zjawić), postanowiłam, że co by się nie działo, będę w tym dniu razem z Nią.

W zanadrzu miałam jeszcze przyjaciela, pomyślałam, że warto zapytać, być może poszedłby ze mną. Zgodził się. Niestety wieczorem zapytał, czy może to jeszcze przemyśleć do następnego dnia. Dałam mu czas, w końcu to musiała być jego decyzja, nie chciałam go do niczego zmuszać, nakazywać, że ma ze mną iść. Rano otrzymałam wiadomość, że jednak nie może ze mną iść (to było 2 dni przed weselem), nie podał żadnego powodu, ba, nawet zablokował swoje dane na skype, żebym nie wiedziała, kiedy jest przy komputerze... Stracił wiele w moich oczach. Przyjaciele się tak nie zachowują... Na dodatek w czasie mszy, na którą pojechałam sama, przysłał mi smsa, żebym mu wybaczyła, że nie ma go tam ze mną. Już 6 dni się nie odzywa. W sumie to bardzo dobrze, przekonałam się, jaki jest naprawdę.

Wesele było świetne, małe, kameralne przyjęcie, ale wybawiłam się za wszystkie czasy, mimo tego, że byłam sama i jedyną osobą, którą dobrze znałam była moja N. W tym miejscu chciałam Jej i S. z całego serca podziękować za zaproszenie i świetną zabawę, a przede wszystkim pogratulować i życzyć samych cudownych chwil na Nowej Wspólnej Drodze Życia :*:*:*

Martwiło mnie jednak milczenie M. Nie mieliśmy kontaktu od jakiegoś tygodnia. Ale z drugiej strony nie chciałam się narzucać, nie jesteśmy przecież parą, każdy ma prawo do prywatności, swojego życia, swoich znajomych. Trzy dni temu nie wytrzymałam i napisałam do Niego, krótko i zwięźle, że nie lubię niejasnych sytuacji i niech powie, dlaczego się w ogóle do mnie nie odzywa. To co mi odpisał zwaliło mnie z nóg, świat runął w jednej sekundzie. Przeczytałam "Mam raka, nie chciałem ci mieszać w głowie, nie możesz się wiązać z mężczyzną, który za rok albo dwa może umrzeć". Do tej pory nie umiem opanować łez, codziennie płaczę, w nocy nie mogę spać. Powiedziałam o tym mamie i siostrze, a one stwierdziły, że pewnie ściemnia, bo za dużo tych złych rzeczy na Niego spadło w tak krótkim czasie (w listopadzie pisał, że go napadli, okradli i pobili, w grudniu złamał nogę, a teraz to). Chciałabym wierzyć, że kłamie, ale uwierzyłam Jemu. Jest mi ciężko, nie potrafię się na niczym skupić, cały czas o tym wszystkim myślę... Boję się, że już nigdy nikogo nie znajdę, nikt mnie nie pokocha, nikomu nie zaufam i nie uwierzę, że zawsze będę sama. To uczucie jest okropne, ale przepełnia mnie do głębi i nic na to nie poradzę. Koleżanki próbują mnie pocieszać, ale szczerze mówiąc marnie im to wychodzi. Robię dobrą minę do złej gry, gdy jestem wśród ludzi staram się zachowywać się normalnie, uśmiecham się, ale gdy tylko jestem sama od razu łzy płyną po policzkach...

Zadaję sobie tylko jedno pytanie : DLACZEGO to mnie spotkało? DLACZEGO chociaż raz nie mogło być normalnie? DLACZEGO nie mogę być szczęśliwa?

Trzymajcie kciuki, żebym się wydostała z tego dołka, a właściwie MEGA DOŁA, bo czuję że będzie BARDZO ciężko ;(((

Pozdrawiam wszystkich, którzy dotrwali do końca :***


Kokosowa1987 18:29:37 28/01/2012 [komentarzy 2] Komentuj

Magicznych Świąt!

W te piękne Święta,
Niech każdy pamięta,
Z głębi serca płynące życzenia:
Zdróweczka, marzeń spełnienia,
Iskierek radości i dużo miłości!
A do tego wszystkiego
Mikołaja bogatego,
Sylwestra wystrzałowego
I 2012 roku bardzo szczęśliwego!

Magicznych Świąt, Kochane!


Buziaki :* :* :*


Kokosowa1987 01:56:31 25/12/2011 [komentarzy 1] Komentuj

:)

Muszę się Wam, Kochane, czymś pochwalić :D Otóż egzamin teoretyczny z prawa jazdy już za mną ;P 28 listopada zdałam, 18/18 p :D Teraz zostało tylko najgorsze... nie chcę na razie o tym myśleć, mam pół roku, żeby zdać praktyczny. Chociaż chciałabym jak najszybciej :) Może uda się do końca roku, albo na początku 2012, zobaczymy :)

Poza tym nic ciekawego się nie dzieje. Wczoraj znalazłam stare kasety (!) Wróciły wspaniałe wspomnienia :)))


Kokosowa1987 12:00:08 30/11/2011 [komentarzy 2] Komentuj

Pracujący 67-latek, czyli o nowym pomyśle rządu, okiem Kokosowej

Witajcie, znowu dawno mnie nie było... i szczerze mówiąc nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Nie chciałam po raz kolejny pisać o tym samym, więc nie pisałam wcale. Od czasu ostatniej notki nic się nie zmieniło, może tylko poza tym, że jestem o te kilka tygodni starsza.
Przytłacza mnie już monotonia dnia codziennego, ciągle to samo, jestem jak zaprogramowany robot :/

Chciałabym już iść do pracy, ile można siedzieć w domu? Ale... u mnie nigdzie jej nie ma, a nawet jak jest, to moje papiery mają i nikt się nie odzywa. Dziwna polityka... szukają pracowników, a nie chcą zatrudnić, ba, nawet zawołać na rozmowę. Jednak z każdym dniem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że Czesław Niemen miał rację śpiewając "Dziwny jest ten świat". Tylko wtedy ta dziwność polegała na czymś innym.
I krew mnie zalewa (to tylko moje zdanie), kiedy słyszę, że chcą wiek emerytalny przedłużyć do 67 lat i martwią się, że dla starszych ludzi nie ma pracy. A ja się pytam, dlaczego nikt nie pomyśli o tysiącach, setkach tysięcy młodych ludzi, którzy po studiach są skazani na siedzenie w domu, bo "stary" pracownik, który z powodzeniem mógłby już odejść na emeryturę za wszelką cenę pracuje. To jest nienormalne. I wyobraźcie sobie, jak taki dziadek siedzi w biurze, albo co gorsza wykonuje pracę fizyczną w jakimś zakładzie... albo babcia skacząca  nad gromadką rozbrykanych maluchów w szkole lub grająca z nimi w piłkę. Osobiście sobie tego nie wyobrażam, mam nadzieję, że co niektórzy pójdą po rozum do głowy i sytuacja w porę zostanie opanowana.

Ogłoszenia o pracę wyglądają teraz mniej więcej tak : "20 latka z wyższym wykształceniem technicznym, znajomością obsługi maszyn takich i takich, biegle władającego pięcioma językami, dyspozycyjnego, z 25-letnim(!) stażem w zawodzie i statusem studenta - zatrudnię" Ręce opadają, jak się coś takiego czyta... tylko niestety nic nie można na to poradzić, bo jak przekonasz pracodawcę, że nadajesz się na oferowane stanowisko, skoro nie masz doświadczenia? Z drugiej strony od dawna zastanawiam się jak to jest, że każdy chce przyjąć młodą, doświadczoną osobę, ale nie wie, że te osoby nie mają szansy zdobyć doświadczenia, bo nikt nie chce zatrudniać "żółtodziobów".

W obecnej sytuacji naprawdę boję się, co będzie dalej.

A co Wy o tym myślicie?

 

Pozdrawiam, Wasza Kokosowa :***


Kokosowa1987 17:21:55 23/11/2011 [komentarzy 1] Komentuj

O wszystkim po trochu

Kochane, na wstępie przepraszam za nieobecność. Notka miała być w poniedziałek, ani się obejrzałam, a już czwartek... To chyba przez te jazdy tak mi czas inaczej płynie.

Jeśli o te ostatnie chodzi to jest coraz lepiej, ku uciesze mojej i Pana J. :D Już się tak nie stresuję, jak tydzień temu. Po prostu wsiadam, ustawiam fotel, zapinam pasy, włączam silnik i witaj przygodo! :D

Druga sprawa, miniony weekend. Było przednio! Fajnie tak pobyć w domu tylko z koleżanką. Razem gotowałyśmy (uwielbiam to :)) ), śmiechom i rozmowom nie było końca. W niedzielę byłyśmy nawet na masażu, K. już któryś raz, ja pierwszy... W nocy nie mogłam spać, a w poniedziałek się ruszyć, bo tak mnie bolał kręgosłup, ale już jest w najlepszym porządku wszystko. Z innymi sprawami zdrowotnymi też :)

A to o czym wspomniałam na końcu poprzedniej notki przybiera na sile, z czego się cieszę, ale na razie jeszcze umiarkowanie. Nie chcę zapeszać, niech się toczy swoim rytmem. W końcu wszystko ma swój czas i miejsce, więc będę cierpliwie czekać na rozwój wydarzeń, od czasu do czasu "kopnę na rozpęd" :D i może w końcu coś się zmieni na lepsze w tej kwestii :)

Jutro nareszcie przyjdzie sąsiadka na korepetycje, już się doczekać nie mogę, ostatnio się nie widziałyśmy i już mi brakuje tego :D

Pozdrawiam :****


Kokosowa1987 19:22:47 27/10/2011 [komentarzy 1] Komentuj

Kokosowa za kierownicą i weekendowe plany :D

Jak już wiecie, zapisałam się na kurs prawa jazdy. Otóż wczoraj pierwszy raz prowadziłam samochód :D Wielki wyczyn, jak dla mnie, bo do tej pory to czarna magia, nigdy za kółkiem nie siedziałam.

Instruktor fajny, nie denerwuje się (podziwiam, bo ja bym nie miała tyle cierpliwości na jego miejscu :P ), wszystko na spokojnie tłumaczy :) Pojeździłam po mieście 2 godzinki. Było w porządku, ale jednak trochę strachu, jak widziałam w lusterku samochody :D Dzisiaj też pośmigałam, więc pierwsze lody przełamane. Co prawda samochód 2 razy odmówił posłuszeństwa i zgasł ( wczoraj jakoś nie :D, ale jak się dowiedziałam pan instruktor wspomagał mnie tymi pedałami swoimi, a dzisiaj już nie, bo jak stwierdził "zaufał mi" :D ) Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej, muszę po prostu bardziej się wyluzować i pamiętać o wszystkim, bo na razie reaguję albo za wolno, albo za szybko. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano, więc myślę, że dam radę. Na koniec pan powiedział, że może i coś z tej mojej jazdy będzie, także tego się będę trzymać :)

A teraz idę trochę ogarnąć dom, bo wieczorem koleżanka przyjeżdża i zostaje na cały weekend, a że nikogo nie ma w domu to zapowiada się ciekawie ;) Odezwę się pewnie w poniedziałek, zdam relację z weekendu i kolejnej jazdy ;)

Miłego weekendu kochane, pozdrawiam :***


Kokosowa1987 15:12:08 21/10/2011 [komentarzy 2] Komentuj

:)

I już połowa października za nami... Nie wiem, czy tylko mi ten czas ucieka, jak szalony? Ani się obejrzę, a już kolejny dzień mija.

Ostatnio nie byłam w najlepszym nastroju. Chyba dopadła mnie jakaś jesienna depresja. Nic mi się nie chciało, na nic nie miałam ochoty, mogłabym nawet nie wstawać z łóżka. Nie lubię takich dni :/ Wtedy ciężko mi wytrzymać nawet z samą sobą, ciągle narzekam, jestem niezadowolona, wydaje mi się, że wszyscy wokół mają lepiej, tylko mi się nic nie udaje i nie układa, jakbym chciała. To jest okropne! Postanowiłam z tym walczyć, tak nie może dłużej być.

Co prawda wielkich zmian nie ma, jeśli chodzi o pracę i życie osobiste, ale coś ruszyło do przodu :)

Od miesiąca przychodzi sąsiadka na korepetycje. Niby tylko 2 godziny tygodniowo, ale wtedy czuję, że żyję! Robię to, co lubię i co daje mi pozytywnego kopa na cały dzień, a chyba o to chodzi w życiu, prawda? :) Żeby tak jeszcze znalazło się dla mnie jakieś miejsce w szkole, choć kilka godzin, byłabym naprawdę szczęśliwa.

Poza tym zdecydowałam się, że pójdę na prawo jazdy :D Myślałam nad tym jeszcze przed osiemnastką, ale ciągle coś umykało, a teraz mam aż nadmiar wolnego czasu, trochę zaoszczędzonych funduszy, więc pomyślałam, że można połączyć przyjemne z pożytecznym i dobrze ulokować te pieniążki :) Muszę tylko odwiedzić okulistę i sprawdzić, jak się mają moje oczy. Jeśli wszystko będzie w porządku, to przed pierwszym śniegiem powinnam już śmigać :))

O innych sprawach napiszę trochę później, niech nabiorą odpowiedniego obrotu i mocy :D

Pozdrawiam słonecznie i lecę do Was :) :***

Kokosowa


Kokosowa1987 13:43:30 15/10/2011 [komentarzy 3] Komentuj

Na dobre i na złe

Pamiętasz, obiecałem Ci,
że przyjdą dla nas lepsze dni.
Choć czasem w oczy tylko wiatr,
a nadzieja poszła spać.

Nie pytaj mnie, czy to ma sens,
podobno wszystko po coś jest.
Choć świat nie pokazuje kart,
jutro Tobie wygrać da.

Ref.: Więc nie mów mi, że sił już brak,
I wszystko jakby na złość, jest nie tak.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, ktoś obok jest.
Więc nie mów mi, że znowu deszcz,
i wszystko jakby na złość, jest na nie.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, masz obok mnie.

A gdyby tak, oszukać czas,
udawać, że nie dotknie nas.
Na życie znaleźć nowy plan,
w którym zaczniesz znów się smiać.

Złe chwile schowam gdzieś na dnie,
straconych szans zapomne smak.
Do tamtych wspomnień zgubię klucz,
żeby nie wróciły już.

Ref.: Więc nie mów mi, że sił już brak,
I wszystko jakby na złość, jest nie tak.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, ktoś obok jest.
Więc nie mów mi, że znowu deszcz,
i wszystko jakby na złość, jest na nie.
Przecież dobrze wiesz, na dobre i na złe, masz obok mnie.

 Chodzi za mną ta piosenka ostatnio. Taka głęboka, życiowa... chciałabym, żeby w końcu ten ktoś na dobre i na złe się znalazł...

 

Pozdrawiam, Kochane :*


Kokosowa1987 17:13:38 2/10/2011 [komentarzy 2] Komentuj

Wesele, hej wesele...

tańcowało, grało i śpiewało, ile tchu! Dla tego weseliska było ziemi mało i nawet nieba mało było mu!

W sobotę Kokosowa szalała na weselu :D Było świetnie! Para młoda jak z obrazka, sala przepiękna, jedzenie pyszne, a przy muzyce nogi same rwały się do tańca, a gardła do śpiewania :))))

Wybawiłam się za wszystkie czasy, nogi bolą do tej pory, ale nie żałuję nawet minuty, było warto!

Jeszcze raz dziękuję Damianowi, Polci, Rafałowi i oczywiście Parze Młodej, Edycie i Pawłowi, bez których nie byłoby tego wesela!

A teraz całuję, pozdrawiam i uciekam na białą salę ;)

Wasza roztańczona Kokosowa :) :***


Kokosowa1987 22:44:31 5/09/2011 [komentarzy 2] Komentuj

Dawno...

... mnie nie było, mam nadzieję, że wybaczycie ;)

Dni mkną, jak szalone, czas ucieka przez palce... Postaram się jednak częściej tu zaglądać i pisać, gdyż od wczoraj już nie pracuję... podobno przyczyną był brak miejsc, ale jakoś nie chce mi się w to wierzyć... Ale nie zamierzam tego roztrząsać. Trzeba żyć dalej. Już rozglądam się za czymś nowym, oby dość szybko znalazła się jakaś posadka :)

Poza tym na razie nic ciekawego się nie dzieje, marzenia urodzinowe się nie spełniają, więc szara rzeczywistość mnie otacza, nie mam siły i odwagi, by ją w końcu pokolorować...

 

Lecę do Was :)

Pozdrawiam słonecznie :*** Kokosowa


Kokosowa1987 13:28:50 23/08/2011 [komentarzy 2] Komentuj


2012
Styczeń
2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec


try-to-love-me.wjo.pl

Jestem codziennie
Michalinka i Michaś
mały WIELKI Majcik
Tosinkowe opowieści
Mańka :)
Dagmara
Medyczne
Ona, On i medycyna
Prawie jak kardiolog
Adept sztuki... lekarskiej
Z życia studenta - Medyka
Prawie jak dochtór
MOI
Moje zmagania z codziennością
Moje wiersze
Drugi blog z wierszami
Zakochani
Dwojako
Smoczyca i R,
Ola i Tomek
Klaudia i Arek
Szalone Lwy
Kropka & Myślnik


Wykonała Bu! Więcej za Ukrytymi Drzwiami.

GG: 2077941